Ubrania z second handu. Czy naprawdę warto?

sh.bez napisu

Kupowanie w ciucholandach to dla wielu osób świetna okazja do zakupu fajnych, markowych rzeczy za ułamek ceny. Zastanawialiście się kiedyś co dzieje się z taką rzeczą zanim trafi na waszą półkę w szafie?

Wtorek, godzina 8 rano. Przed sklepem z odzieżą używaną ustawia się długa kolejka. To nic, że sklep otwierany jest dopiero o 9. Poczekają, w końcu dzisiaj dostawa towaru. Warto wstać wcześniej, odstać swoje w deszczu dla upolowania paru używanych szmatek za kilka złotych.

Tymczasem na zapleczu pracownice sklepu leniwie spoglądają na zegarek. Za pięć dziewiąta, spokojnie, jeszcze wypijmy kawkę, klienci poczekają. Parę minut później jedna z nich otwiera drzwi do sklepu. Tłum dosłownie wbiega do środka przepychając się jeden przez drugiego. Ubrania zrywane z wieszaków od razu lądują w koszykach. Zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Sprzedawczynie na kasach zacierają ręce gotowe przyjąć dzisiejszy, wysoki utarg. Inne pracownice biegają po sklepie poprawiając wieszaki, podnosząc ubrania porozrzucane po ziemi, zamiatając kurz spod koszy i odpowiadając na pytania tłumu klientów. Wszystko wygląda pięknie. Czyste, wyprasowane, fajne ciuchy wiszą równiutko na wieszakach poukładane tematycznie. Każdy, nawet niewielki bałagan jest szybciutko maskowany przez pracownice sklepu. Do wieczora wieszaki będą już prawie puste.

24 godziny wcześniej…

Poniedziałek, godzina 9 rano. Pracownik przychodzi do pracy i nie ma czasu na kawki, herbatki i pogawędki. Szybko przebierze buty na wygodniejsze bo już wie, że dzisiaj całe 10 godzin spędzi na nogach. Sklep zostaje otwarty, raz na jakiś czas wchodzi klient, popatrzy, poprzebiera na wieszakach, czasem coś kupi. W tle cichutko leci muzyka, sprzedawczynie spacerują, coś układają. Leniwie i spokojnie, całkiem sympatycznie.

Za to na zapleczu sklepu zaczyna się prawdziwa wrzawa. Wszyscy dźwigają wielkie, ciężkie worki, zanoszą je na swoje stanowiska, otwierają i zaczyna się sortowanie towaru. Ze wszystkich szmat (tak, to wszystko zanim trafi na wieszak sklepu jest dosłownie szmatą) ktoś musi wybrać te, które trafią jutro do sklepu, takie które pójdą na wiosnę bądź lato, te które zostaną wycenione i te gorsze, na wagę. Worki nie są wcześniej sprawdzane, na stanowisko trafia wszystko dokładnie w takiej formie w jakiej ktoś kiedyś zapakował sprzątając swoją szafę. Przypomnij sobie jak ty to robisz, brudne czy czyste, podarte, sprane, śmierdzące wszystko do jednego wora. A gdzie to trafi ciebie już nie obchodzi, zajmie się tym ktoś inny. A tym kimś innym są właśnie pracownice sortowni sklepów używaną odzieżą.

Nieważne, że stare trampki, w których niedawno wdepnąłeś w psią kupę upchnąłeś na prawie nową koszulę, która już ci się znudziła. Pani ze sklepu koszulę wypierze, buty wyczyści i sprzeda za dobre pieniądze. Nie rozumiem dlaczego ludzie, którzy oddają rzeczy dla Caritasu (tak, one też trafiają do lumpeksów) myślą, że stare, sprane majtki przydadzą się jeszcze komuś? Tym także musi zająć się pracownik sortowni. I wbrew pozorom takie „gacie po tacie” wcale nie lądują od razu w kategorii odpad. Najpierw pracownik musi sprawdzić, czy ich poprzedni właściciel, że tak ładnie to ujmę, nie miał problemów z nietrzymaniem moczu i higieną. Nie miał? To świetnie, bielizna ląduje w kategorii „na wagę” i ktoś z pewnością to kupi. A jeśli nie jest całkiem sprana i zniszczona to jeszcze zostanie wyceniona i z pewnością sprzedana z ogromnym zyskiem!

Przepocone t-shirty, obsikane spodnie, pożółkłe koszule. To wszystko znajduje się w jednym worku, a między nimi, gdzieś tam czasem trafi się ten śliczny sweterek, który niedawno kupiłaś w SH za ułamek ceny. Myślisz, że został wcześniej wyprany? Nie łudź się, jeśli sam z siebie nie był znacznie brudny to trafia prosto na wieszak. Zadaniem pracowników jest wybranie właśnie spośród tych wszystkich, brudnych i śmierdzących szmat tego co warto powiesić na wieszak i sprzedać za parę złotych. Jeśli myślisz, że udało ci się upolować świetną okazję, pomyśl o tym gdzie przed chwilą znajdował się ten ciuch. Jeśli nie pamiętasz, przypomnę ci- w wilgotnym worku, między obsikanymi spodniami, brudnymi majtkami i przepoconymi koszulami.

 

 

Podobał Ci się ten tekst?

Polub mnie na Facebooku

i bądź na bieżąco! 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *